ŻYCIE I TWÓRCZOŚĆ ŚW. CEZAREGO Z ARLES

ORAZ INNYCH ŚWIĘTYCH O TYM IMIENIU

top

Świadectwa

Ks. Cezary Ruzik SDB

Mam na imię Cezary, kilkanaście lat temu zainteresowałem się znaczeniem i pochodzeniem imienia nadanego mi niegdyś na chrzcie świętym. Zapoznałem się ze świętymi o tym imieniu, znalazłem ich aż 18. Po zapoznaniu się z życiorysem św. Cezarego z Arles postanowiłem obrać go sobie za mojego patrona. Przeczytałem wszystkie dostępne jego życiorysy, kazania, które głosił, opracowania patrologiczne w języku polskim . Dowiedziałem się, gdzie jest czczony i w jaki sposób, jakie relikwie po nim pozostały i gdzie są przechowywane. Komu patronuje, gdzie znajdują się kościoły pod jego wezwaniem itp. Czytając te opracowania, dostrzegłem, że mamy wiele wspólnych cech. Tak jak on jestem kapłanem i zakonnikiem. Bliska mi jest jego duchowość związana ze Słowem Bożym . Zacząłem modlić się za jego wstawiennictwem i doznawać wielu łask od Boga. Tak bardzo byłem mu za to wdzięczny, że postanowiłem rozpowszechnić jego imię, życie i działalność za życia na ziemi a obecnie w niebie scalając te dwa wymiary rzeczywistośc przez  św. Cezarego z Arles, poprzez założenie strony internetowej: www.swietycezary.pl. Swoje doświadczenie modlitewne wyraziłem w modlitwach, które udostępniam wszystkim odwiedzającym tę stronę, by inni również mogli korzystać z jego pomocy wstawienniczej przed Bogiem. Na stronie tej zamieściłem też świadectwa działalności świętego w moim życiu oraz świadectwa osób, które za przyczyną św. Cezarego z Arles także doświadczają jego wstawiennictwa w wielu życiowych i duchowych sprawach pomagając zbliżyć się do

Poniżej przedstawiam jedno z nich.

Gdy zmarł mój tata mieliśmy z bratem problem, ze sprzedażą domu - dorobku życia moich rodziców. Nie mogliśmy znaleźć kupców nawet po zaniżonej cenie. Chcieliśmy zapewnić dobre warunki życia i opiekę chorej mamie. Zwróciłem się do mojego patrona św. Cezarego poprzez modlitwę nowenny , aby sprzedać dom z działką, by znalazł się nabywca. Już po trzecim dniu modlitwy ( a nowenna trwa 9 dni) zadzwonił do mnie brat z informacją, że jest kupiec i chce od razu dokonać transakcji. Byłem zaskoczony tą informacją od brata, był to dla mnie oczywisty cud , znaki od Boga, że święty Cezary wyprosił mi tę sprawę. A przez to pogłębiła się moja wiara w Bożą Opatrzność i świętych obcowanie.

Spróbuj wstawiennictwa św. Cezarego z Arles, a zobaczysz co to są cuda!


Świadectwo Marii Bortkiewicz

Święty Cezary z Arles jest patronem Koła Biblijnego, do którego należę. Początkowo niewiele to dla mnie znaczyło. Stopniowo, dzięki zachęcie i dostarczanej przez ks. Cezarego Ruzika lekturze, święty Biskup z Arles zaczął budzić mój szacunek a nawet podziw. Od pewnego czasu /od kilku miesięcy/ zaczęłam prosić Go, aby został moim patronem i opiekunem. Były to dość „suche” prośby i nie słyszałam żadnej odpowiedzi. Wszystko zmieniło się, gdy usłyszałam świadectwa innych osób o tym, jakich łask doznali za Jego wstawiennictwem. Od tego czasu mój stosunek do św. Cezarego uległ całkowitej zmianie. To jest mój patron i mój opiekun. Rozmawiam z Nim wiele razy w ciągu dnia i dzielę się z Nim wszystkimi radościami i trudnościami – jak z przyjacielem. A On stał się prawdziwie obecny w moim życiu i działa. Święty Cezary jest dla mnie wzorem prawego, odpowiedzialnego, mądrego, ale i bardzo praktycznego mężczyzny. Jest nauczycielem miłości opartej na Słowie Bożym, a nie na własnych uczuciach i odczuciach. Jednocześnie znajduję Go jako delikatnego i wrażliwego na ludzką słabość duchową, cierpienie fizyczne czy biedę materialną. Za Jego wstawiennictwem doświadczyłam pomocy w pracy typowo męskiej, która przerastała moje siły i umiejętności. W środę przed uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przed swoim domem znalazłam drewniane elementy do złożenia ołtarza. Co robić? Ci, o których pomyślałam w pierwszej chwili – nie mogli. Zaczęłam prosić o pomoc świętego Cezarego. Przecież to On jest od spraw „męskich i technicznych”. Pomoc przyszła z zupełnie niespodziewanej strony. Potem dołączyli inni, a mój wkład pracy nie był obciążający mnie. Jeszcze większa niespodzianka spotkała mnie przy „rozbieraniu” ołtarza. Niespodziewanie dostałam informację o możliwości spotkania, na którym bardzo chciałam być. Powinnam wyruszać „już”, ale nie mogę pozostawić „ubranego” ołtarza. Pełna determinacji biorę narzędzia, proszę o ratunek św. Cezarego i idę... Kiedy zbliżyłam się do ołtarza – oniemiałam. Wszystko było zrobione. Do tej pory nie wiem, kto i kiedy to zrobił. Mnie pozostało przez płot podać wazony i inne elementy wystroju i spokojnie jechać na spotkanie /zdążyłam na czas/.

Kolejny cud – to łaska uzdrowienia. Jest godzina 17.00, dzwoni telefon. To moja siostra cioteczna Zosia. Dzwoni z USA. Właśnie dowiedziała się o nagłej chorobie swojej matki, która samotnie mieszka w Krakowie. Dotychczas pomimo bardzo podeszłego wieku radziła sobie sama. Ale obecnie jej stan psychiczny stanowi istotne zagrożenie a wyraża zgody na pomoc lekarską. Dzielące nas odległości to duży problem. Wieczorem idę na Eucharystię. Intencja jest oczywista. I gorąca prośba do Patrona o wstawiennictwo. Prosiłam o opiekę, o „jakieś” rozwiązanie problemu. Nastąpiło pełne uzdrowienie, po kilku godzinach! Telefoniczny kontakt z Zosią pozwolił mi „odkryć” ją po wielu latach, kiedy to relacje pomiędzy nami były po prostu żadne. Ten fakt uświadomił mi, że bardzo zaniedbane są moje kontakty również z innymi członkami rodziny. Zapragnęłam to zmienić, czułam jak moje serce otwiera się. Ja pragnęłam a święty Cezary działał. W sposób zupełnie nadzwyczajny, w ciągu zaledwie trzech dni odnowiłam kontakt z bliską rodziną z Łodzi, Torunia, Niemiec i Ameryki. Nagle ci, z którymi nie tylko nie widziałam się, ale nawet nie rozmawiałam od kilku, kilkunastu a w jednym przypadku od ok. 30 lat – zaczęli dzwonić, proponować kontakt mailowy i spotkania się osobiste.

Ponieważ wiem, komu to zawdzięczam, dzieliłam się radością z takiego patronatu i z możliwości przedstawiania tego tak mało znanego Świętego. Reakcja tych, którzy do tej pory nigdy nie słyszeli o istnieniu takiego Świętego jest po prostu nadzwyczajna. Bez proszenia, ani jakiejkolwiek sugestii z mojej strony, sami zaproponowali różnego rodzaju konkretną pomoc w szerzeniu znajomości biograficznej Świętego Cezarego z Arles i korzystaniu z Jego wstawiennictwa przed Bogiem. Ja swoją wdzięczność wyrażam przede wszystkim w zachęcie do korzystania ze wstawiennictwa i orędownictwa tego Świętego – niezwykle skutecznego i szybkiego w wypraszaniu u Boga Ojca potrzebnych nam łask.


Anna Świerzewska 

Świadectwo z trzydniowych rekolekcji przebiegających pod patronatem św. Cezarego z Arles – otrzymanej łaski uzdrowienia duchowego.

Te rekolekcje niepodobne do żadnych innych, które przeżyłam dotąd, uważam za najważniejsze w moim życiu, bo na nich Pan Jezus uzdrowił mojego ducha.

Poprzez proroctwa przekazywane mi przez osoby obdarzone charyzmatami Ducha Świętego z grupy wstawienniczej, objawił mi moją niewłaściwą pobożność. Zamiast czcić Go w Jego Słowie, modlić się nimi przyjmować Je sercem otwartym na Jego Miłość , ja skupiłam się na skrupulatnym „odmawianiu modlitw” (brewiarzowej ,różańcowej i innych) i tzw. chodzeniu na Msze Św. i nabożeństwach okresowych. Tak, jak bym chciała w ten sposób zasłużyć sobie na zbawienie .Nie mogłam porzucić starych wieloletnich przyzwyczajeń – „modlitw samozbawczych”. Tak byłam z nimi zrośnięta, choć od pewnego czasu słyszałam w swoim wnętrzu wyraźny głos Pana Jezusa: „to nie jest twoim zadaniem do wykonania – Ja Jestem Miłością”.

Padły też proroctwa o tym, że uważam się za lepszą i mądrzejszą od innych, że jestem pyszna i skupiona na sobie i na tym , jak odbierają mnie inni, a także , że moje zatwardziała serce nie otwiera się na Pana Jezusa i Jego Miłość, na którą nie muszę zasługiwać, tylko ją przyjąć. I choć bardzo tego pragnęłam , to otwarcie z mojej strony nie następowało. Dopiero, kiedy z płaczem oddałam Panu Jezusowi cały swój ból, swoje zastarzałe lęki, usłyszałam zbawienne słowa proroctwa: „ponieważ Patron tych rekolekcji św. Cezary cały czas wstawia się za tobą wysłuchałem go. Jesteś uzdrowiona!

Trudno mi wyrazić, co wtedy poczułam – nogi się pode mną ugięły, ustąpił ucisk i ciężar jaki czułam, ogarnęła mnie nieopisana radość i ulga , że to cierpienie się skończyło a serce przepełniła wdzięczność dla mojego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa za uzdrowienie.

Do tego dołączyło się zdumienie tym, w jaki sposób i za czyją przyczyną się to dokonało, że w tym cudzie pośredniczył św. Cezary, że mnie i pozostałych uczestników modlitwy dopuszczono do bezpośredniego doświadczenia tajemnicy obcowania świętych.

Od tego momentu św. Cezary stał mi się niezmiernie bliski, choć żył 15 wieków temu. To mój przyjaciel. Wiem, że mam ich w niebie wielu i że wstawiają się za mną , choć ja tak rzadko sobie o nich przypominałam.

Moje uzdrowienie nastąpiło 3-go dnia rekolekcji, właśnie w święto liturgiczne a zarazem patronalne naszego Koła Biblijnego - 27 sierpnia, w dniu narodzin dla Nieba św. Cezarego z Arles .

Wszyscy, którzy byli świadkami cudu uzdrowienia mojego ducha i przyczynili się do niego swoją modlitwą i przekazanymi od Pana proroctwami , cieszyli się i dziękowali Panu Jezusowi na równi ze mną. Poczułam wtedy wielką wdzięczność za ich posługę modlitewną dla mnie sprawowaną. Cały czas czułam ich wsparcie. Jedność członków wspólnoty koła biblijnego, o którą modliliśmy się przed rekolekcjami nowenną do św. Cezarego z Arles , była szczególnie widoczna i odczuwalna przez wszystkich uczestników rekolekcji , którym on patronował.

Dziękuję Panu Jezusowi za uzdrowienie mnie od lęku , otwarcie na Jego Miłość , skruszenie mojego zatwardziałego serca, a św. Cezaremu za jego nade wszystko bardzo skuteczne wstawiennictwo u Boga.


Dorota Klimaszewska

O św. Cezarym z Arles dowiedziałam się w chwili kiedy dostałam zaproszenie do Koła Biblijnego, które jest pod jego patronatem. Na początku pobytu we wspólnocie  nie doceniałam św. Cezarego i jego wstawiennictwa u Boga . Jednak z czasem tak bardzo mu zaufałam , że stał się moim wyjątkowym i szczególnym świętym , który wyprasza mi wiele łask u Pana Boga. Dzięki niemu co rusz doświadczam wielu cudów w moim codziennym życiu. 


Beata Szarżanowicz

Chciałam złożyć świadectwo cudów, które za pomocą Świętego Cezarego z Arles zostały mi udzielone przez Naszego Pana. Pragnę, aby to świadectwo było natchnieniem oraz nadzieją dla innych potrzebujących. W 2018 roku odeszła do domu Ojca moja mama. Świat zawalił mi się całkowicie, w sercu czułam ból i pustkę. Zostałam sama z moim ojcem i dwiema córkami, które wychowuję sama. Moje relacje z ojcem nigdy nie były dobre. Zawsze brakowało mi jego wsparcia jako rodzica. W tym czasie pracowałam w kościele. Umożliwiło mi to większy kontakt z księdzem Cezarym Ruzikiem. Któregoś razu zaproponowałam mu pomoc w rozpowszechnianiu informacji o św. Cezarym z Arles. Ten moment zapoczątkował bardzo bliską więź z tym świętym. Dzięki jego wsparciu zdobyłam się na odwagę powrotu do wspólnoty koła biblijnego, do której kiedyś należałam razem z mamą. Miłość i radość Jezusa wlewała mi się powoli w serce i chciałam iść śladami mojej mamy, która również należała do wspólnoty. Mój świat zmienił się zupełnie. Poczułam radość i pokój w sercu. Za pomocą św. Cezarego z Arles Jezus uzdrawia mnie z wielu różnych dolegliwości. Pomógł mojej córce zdać wszystkie egzaminy, co dla niej było niemożliwe. Jest obecny cały czas w moim życiu, nawet w drobnych sprawach, wystarczy, że pomyślę o nim i powiem "pomóż", to on już jest i działa. W miarę czasu naprawia moje relacje z córkami, znajduję w sobie cierpliwość i spokój, których nigdy nie miałam. Naprawia moje relacje z ojcem. Nabrałam odwagi powiedzenia mu co czuję, wcześniej nigdy bym się na to nie odważyła. Dziękuję, że w tych wszystkich często bardzo trudnych i niemożliwych sytuacjach św. Cezary jest obecny, skutecznie wskazuje mi drogę do Pana Jezusa i okazuje cenną pomoc. 


Robert

Mam na imię Robert i chce złożyć krótkie świadectwo.
Niedawno zwróciłem się do ojca Cezarego Ruzika z prośbą o modlitwę, abym pozyskał środki materialne na kolejny etap budowy domu, który aktualnie powstaje. Kilka dni później osoba, którą nazywam ciocią, pożyczyła mi 5 tys. zł. Gdy zadzwoniłem z tą informacją do ojca Cezarego ten bardzo się ucieszył.
Z kolei gdy ostatnio ojciec skontaktował się ze mną, poinformował mnie, że modlił się w mojej intencji za wstawiennictwem św. Cezarego z Arles. Duchowny poprosił mnie również o złożenie świadectwa, co niniejszym czynię. W tym miejscu chciałbym podziękować Bogu Wszechmogącemu jak i za wstawennictwo dwóch Cezarych - świętego z Arles i duchownego z Ostródy. 


Marcin Klimaszewski

Mam na imię  Marcin i chciałbym opisać moje pierwsze osobiste doświadczenie modlitwy za wstawiennictwem św. Cezarego z Arles. Otóż przez okres 2 lat miałem problem ze sprzedażą motocykla . Moja żona Dorota , która już znacznie wcześniej zaufała św. Cezaremu, za moją prośbą podjęła się odmówienia nowenny właśnie w tej intencji. Po skończonej 9 dniowej modlitwie ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, ale także i radości znalazł się wreszcie kupiec! 

Między innymi ta sytuacja  przyczyniła się do podjęcia decyzji przyjęcia przeze mnie Patronatu św. Cezarego oraz przez moją rodzinę , zważywszy że moja żona miała już wcześniej takie pragnienie.  Dziękuję św. Cezaremu za wyproszenie tych łask.


 Dorota i Marcin Klimaszewscy

Moim pragnieniem było , aby św. Cezary z Arles był już na zawsze moim patronem , ale także opiekunem mojego małżeństwa , rodziny i domu. Podjęłam więc modlitwę do świętego w tej intencji. W tym czasie mój mąż powoli zaczął doświadczać Bożej pomocy za  jego wstawiennictwem i wkrótce , a dokładnie 19 czerwca 2019 r. oboje uroczyście przyjęliśmy Patronat św. Cezarego.

Odbyło się piękne nabożeństwo w naszym domu poprowadzone przez ks. Cezarego Ruzika z współuczestnictwem wspólnoty Koła Biblijnego , którego jest opiekunem . Było to dla nas wyjątkowe i niepowtarzalne przeżycie i chcielibyśmy jeszcze raz podziękować ks. Cezaremu pisząc to świadectwo oraz samemu świętemu z Arles ,że objął nas swoją szczególną opieką i troską. Po przyjęciu patronatu widzimy wyrażnie, że wzmogły się wypraszane łaski u Boga , za które jesteśmy bardzo wdzięczni, ale także dumni, że mamy takiego opiekuna rodziny.

Katarzyna Szymanowska

Święty Cezary, dziękuję  Ci za Twoje skuteczne wstawiennictwo u Boga w moich intencjach, które Ci przedstawiłam. Dziękuję, że wyprosiłeś dla mnie łaskę dzielenia się Słowem Bożym i trwania we wspólnocie Koła Biblijnego, o którą Cię prosiłam.Doświadczyłam także Twojej opieki wielokrotnie w trudnych sytuacjach komunikacyjnych. Pewnego dnia, gdy byłam bardzo ograniczona czasem, musiałam załatwić pilną sprawę w godzinach szczytu. Martwiłam się o miejsce parkingowe i rzeczywiście ich nie było. Jednakże ku mojemu zaskoczeniu jedno czekało jakby specjalnie dla mnie tuż przed wejściem.Innym razem jechałam wieczorem samochodem, w którym nie działały światła drogowe. Droga była trudna, kręta i padał deszcz ograniczający widoczność. Odruchowo włączyłam te światła, prosząc jdnocześnie o pomoc św. Cezarego i natychmiast zadziałały! Dla kogoś może to być zbieg okoliczności, dla mnie nie, podobnych jego interwencji w zwyczajnych sprawach ludzkich miałam więcej.... . W wielu sytuacjach nie prosiłam cię o pomoc , ale od razu poczułam potrzebę podziękowania, bo wiedziałam, że to jest twoja interwencja u Pana Boga..., co to znaczy oddać się pod twoją opiekę poprzez obranie ciebie za Patrona.Dziękuję ci mój Patronie św. Cezary za twoją opiekę. Katarzyna.

 

Dorota 1

Św Cezary dziękuję ,że pomagasz mi również w drobnych sprawach. Któregoś dnia miałam duże obawy ,że paczka z materiałami , którą zamówiłam do pracy nie dojdzie na czas, a z tym wiązałby się mój brak kompetencji i straty finansowe. Usilnie prosiłam św. Cezarego o pomoc i ku mojemu zdumieniu i wielkiej radości paczka przyszła na 2 min. przed moim przyjściem do zakładu pracy.

Barbara Fafińska

Moja mama od kilku tygodni oczekiwała na okulistyczny zabieg usunięcia zaćmy w szpitalu w Olsztynie. Dzień i godzina były ustalone wcześniej. Mama z racji podeszłego wieku zapomniała, gdzie położyła całą dokumętację medyczną niezbędną przed zabiegiem. Od kilku dni szukaliśmy jej bezskutecznie. W tym konkrętnym wyznaczonym dniu, kiedy ważyły się losy czy mama w ogóle zostanie przyjęta na oddział bez dokumentacji jeszcze raz postanowiłam jej poszukać. Mama czekała gotowa do wyjazdu a ja zaczełam prosić o pomoc św. Cezarego. Jakież było zdziwienie nas wszystkich, kiedy w pierwszej otwartej szufladzie, do której wiele osób zaglądało wcześniej , leżały dokumenty. Po prostu czekały. Dziękuję ci św. Cezary za twoją niezwykłą i natychmiastową interwencję u Boga bo nie mam wątpliwości, że to twoja zasługa. Zabieg odbył się zgodnie z planem, bez komplikacji a mama jest szczęśliwa, że może czytać bez okularów. I jak tu nie wierzyć w świętych obcowanie.

Dorota 2

Kiedy mam jakiekolwiek problemy finansowe św. Cezary zadba nawet o nie ! Nie tak dawno miałam duże braki w finansach i kiedy zwróciłam się do niego z pełnym zaufaniem o pomoc św. Cezary wyprosił u Pana Boga łaskę przypływu gotówki!

Wielkie dzięki św. Cezary!


Małgorzata Szczepańska

Mam naimię Małgorzata Szczepańska, jestem dzieckiem bożym, które na drodze do Domu Ojca często prosi o orędownictwo świętych. Chciałam się podzielić swoim doświadczeniem wstawiennictwa i jakże skutecznej pomocy świętego Cezarego z Arles - wielkiego czciciela Tajemnicy Słowa Bożego. Przyznam, że przez wiele lat nie słyszałam o tym wyjątkowym i jakże skutecznym świętym. Postać św. Cezarego przybliżył mi ks. Cezary Ruzik, salezjanin, którego Pan Jezus postawił mi na mojej drodze mojego życia, kiedy bardzo prosiłam Go, aby dał mi doświadczyć swojej obecności. Czyżby przypadkowa zbieżność imion? Osobiście nie wierzę w przypadki tylko w interwęcję Bożą i działanie Ducha Świętego. Swięty Cezary z Arles był biskupem, który z wielką gorliwościąi Bożą Mądrością prowadził swoich wiernych do Pana Jezusa. W szczególny sposób umiłował Słowo Boże i uwrażliwiał swoich słuchaczy iż"światłem dla duszy i pokarmem dającym wieczność jest nie co innego, jak Słowo Boże, bez którego dusza nie może widzieć , ani żyć. Jak nasze ciało umiera bez pokarmu, tak nasza dusza gaśnie, jeżeli nie przyjmuje Słowa Bożego". Z kolei ksiądz Cezary Ruzik jesy dla mnie "przedłużeniem" posługi św. Cezarego z Arles i jego wiernym naśladowcą w głoszeniu i wyjaśnianiu Słowa Bożego (prowadzi Internetowe Koło Biblijne św. Cezarego z Arles). Dopuki nie spotkałam ks. Cezarego nie byłam świadoma, że Jezus Chrystus jest odwiecznym Słowem Bożym, które jest mi do zbawienia tak samo potrzebne jak Eucharystia. Kapłan ten uświadomił mi, że Bóg poprzez natchnione księgi Pisma Świętego, kieruje Słowo bezpośrednio do mnie , ale także do każdego człowieka. Wszystkie te prawdy ks. Cezary naucza , ponieważ bardzo umiłował Słowo Boże podobnie jak jego imiennik i patron św. Cezary z Arles.Pamiętam jak podczas pewnej rozmowy przytoczył mi słowa św. Cezarego : "Pytam was bracia i siostry, powiedzcie mi, jak wam się wydaje, co jest ważniejsze: Słowo Boże czy Ciało Chrystusa? Jeżeli chcecie odpowiedzieć zgodnie z prawdą , czyż nie to musicie przyznać ,że Słowo Boże nie jest mniej ważne, niż Ciało Chrystusa . Dlatego tak wielką troskę zachowujemy, aby wtedy, gdy udzielane jest nam Ciało Chrystusa, nic nic z niego nie upadło z naszych rąk  na ziemię. Taką samą troskę zachowujmy, aby Słowo Boże, które jest nam podawane nie zostało wyrwane z naszego serca, gdy myślimy lub mówimy o czymś innym, bo taką samą winę poniesie ten, kto zanidbuje słuchania Słowa Bożego, jak ten, który dopuszcza, by przez jego niedbalstwo Ciało Chrystusa upadło na ziemię". Wówczas uświadomiłam sobie, że przez wiele lat ignorowałam Słowo Boże, wielokrotnie będąc na Mszy świętej (przyjmując Pana Jezusa Eucharystycznego do serca) nie wiedziałam o czym była Ewangelia. Najczęściej w ogóle nie skupiałam się na liturgii Słowa Bożego. Jednocześnie odczuwałam w sercu ogromne pragnienie doświadczenia Bożej obecności. Wówczas wspomniany kapłan zachęcał mnie, abym codziennie zaczęła czytać Pismo Święte, na początku skupiając się na Ewangelii z dnia. O jakże wielkie było dla mnie wyzwanie coś niewytłumaczalnego odpychało mnie od czytania Biblii, zawsze znalazłam "ciekawszą" lekturę lub zajęcie..Jednakże to pragnienie w sercu było bardzo silne, słowa ks. Cezarego bardzo przejmujące i poparte nauczaniem św. Cezarego z Arles, który nauczał, iż"kiedy pobudzamy ludzi do chętnego czytania, niektórzy usiłują się wymawiać" i to właśnie robiłam ja , choć w głębi serca wiedziałam, że moje usprawiedliwienia są naciągane i wynikają z niewytłumaczalnej niechęci do czytania Słów Bożych. Wówczas przypomniałam sobie, że podczas naszego spotkania ks. Cezarydał mi obrazek z wizerunkiem św. biskupa Cezarego z Arles, na którego odwrocie umieszczona była modlitwa prośby. Postanowiłam sobie codziennie modlić się jej słowami o łaskę pragnienia poznania Słowa Bożego i wypełniania Go w swoim życiu. Nie musiałam długo czekać na wstawiennictwo św. biskupa z Arles, gdyż w krótkim czasie otrzymałam pragnienie codziennego czytania i rozważania Słowa Bożego. Dzisiaj nie wyobrażam sobie rozpocząć dnia bez rannego rozważania Ewangelii, jednocześnie odczuwam pragnienie codziennego czytania ksiąg Biblii i zaskakujące jest dla mnie , iż za każdym razem, kiedy czytam nawet ten sam fragment Pan Jezus w inny sposób do mnie mówi. Dziękuję św. Cezaremu za tę ogromną łaskę, dzięki której  w nadprzyrodzony sposób odczuwam bliskość samego Pana Jezusa . Pragnę podziękować św. Cezaremu z Arles, który z wielką miłością i cierpliwością wysłuchuje można rzec prawie natychmiast wiele innych moich próźb np. próbowałam się umówić do lekarza, wielokrotnie dzwoniłam i nikt się nie zgłaszał. W cichej modlitwie wezwałam pomocy św. Cezarego po czym telefon zostaje odebrany i akurat jeszcze jest ostatnie miejsce do lekarza, które, właśnie na mnie czekało. Czyżby zbieg okoliczności? Jak  wspomniałam na początku, nie wierzą w "zbiegi okoliczności", ale w Świętych Obcowanie i zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie słyszeli i nie poznali św. Cezarego z Arles do zaprzyjaźnienia się z tym troakliwym i kochającym Boga i ludzi Świętym. Małgorzata.    

Dorota 3

Pewnego popołudnia wybrałam się z nastoletnią córką autem do Olsztyna i na głównym skrzyżowaniu świetlnym samochód zepsuł się i nie mogłam go uruchomić blokując cały pas ruchu. Na dokładkę zapomniałam telefonu z pracy ( córka też nie miała, bo na tamten moment był zepsuty) więc sytuacja była naprawdę stresowa . Prosiłam o pomoc kierowców stojących na czerwonym świetle , ale niestety wszyscy wzruszali ramionami i odjeżdżali . I nagle Natalia zapytała mnie z ironią w głosie ,,gdzie jest ten twój Bóg w takich sytuacjach ? Córka twierdzi ,że jest niewierząca. ,, Pomyślałam ,że zwrócę się do św. Cezarego i z wielkim przejęciem na głos prosiłam Boga o pomoc za jego przyczyną i dosłownie po chwili zjawił się pewien mężczyzna , który pomógł mi przepchnąć auto w bezpieczne miejsce oczekując na dalszą pomoc. Córka była co najmniej zdziwiona , ja natomiast niezwykle  uradowana,  wystarczyła chwila  gorliwej modlitwy do św. Cezarego , aby Bóg pomógł nam wyjść z opresji . Ta sytuacja pokazała zwłaszcza córce , że w każdej chwili naszego życia Pan Bóg jest obecny tylko potrzebne jest nasze zaufanie do Niego. Nieustannie modlę się za moją córkę do św. Cezarego, aby i ona otrzymała łaskę otwarcia swojego serca na Pana Boga.


Maryla

Kiedy mam trudność w znalezieniu miejsca parkingowego dla auta , zawsze zwracam się do św. Cezarego o pomoc i wierzcie mi... zawsze je znajduję!

Ogromne dzięki św. Cezary! 

Marta Pokrzywnicka

Święty Cezary z Arles dziękuję ci  za wstawiennictwo o zdrowie mojego dwuletniego siostrzeńca Michała. Chłopiec w przeciągu bardzo krótkiego czasu zachorował powtórnie na zapalenie płuc. Prawie dwa tygodnie przyjmował antybiotyk, oczywiście był leczony w szpitalu. Terapia nie przyniosła żadnych rezultatów. Lekarze nie wiedzieli co się dzieje i szukali kolejnego leku, by włączyć do leczenia.Rodzina była coraz bardziej wystraszona. Dopiero wówczas zwróciłam się o pomoc do św. Cezarego z Arles i zaledwie po dwóch dniach modlitwy, Michał zaczął w zadziwiająco szybkim tępie wracać do zdrowia - wszyscy byli zdziwieni. Dziękuję za Twoim pośrednictwem św. Cezary Jezusowi Chrystusowi.   


Dorota 4

W czerwcu znajoma poprosiła mnie o modlitwę w intencji Bożej opieki nad jej  plantacją truskawek oraz o obfity zbiór, gdyż tak często pogoda jest niestabilna i nieprzewidywalna. Włączyłam więc i tą prośbę do odmawiania nowenny do św. Cezarego i niebawem okazało się, że nad jej miejscowością przeszła duża burza z gradem. Kiedy dowiedziałam się o tym z radia, zadzwoniłam do niej  z zapytaniem o stan plantacji po przebytej burzy. Miałam wielką ciekawość co usłyszę i ku mojej dużej radości powiedziała mi ,że jej plantacja została ocalona , gdzie dosłownie niedaleko od jej pola spadł na tyle pokaźny grad ,że większość upraw uległa zniszczeniu. Znajoma była niezwykle przejęta gdy powiedziałam jej o nowennie do św. Cezarego , że wyprosił łaskę opieki nad jej plantacją. Bardzo dziękowała za modlitwę , Panu za błogosławieństwo, a dla mnie jest to kolejny dowód jak św. Cezary z Arles  dba i troszczy się o mnie i innych jeśli tylko o to poproszę.


Dorota 5

Chciałabym podzielić się po raz kolejny świadectwem działalności św. Cezarego, za którego  przyczyną została wyproszona następna łaska. Otóż zadzwoniła do mnie ciocia mówiąc jak to gościła u siebie przez tydzień siostrę zakonną z rodziny jej męża. W tym czasie siostra chciała telefonicznie umówić się  na wizytę do specjalisty , jednak był problem z dodzwonieniem się . Obie ,,wisiały na telefonie" i za nic nie mogły uzyskać połączenia. I tak minęła godzina. Moja ciocia , która wie jak bardzo ufam św. Cezaremu , postanowiła wraz z siostrą pomodlić się do niego i poprosić o pomoc. Po czym wykonały telefon i ku zdumieniu zwłaszcza siostry uzyskały połączenie ! Zakonnica wyraźnie zainteresowała świętym że taki pomocny ? Powiedziała,że jak żyje i jest 37 lat we wspólnocie zakonnej nigdy nie słyszała o takim świętym. Oczywiście dostała od cioci obrazek z modlitwą i z pewnością przekaże owe świadectwo o moim kochanym świętym. A ja powtórnie niezmiernie się cieszę , że postać św. Cezarego i jego wstawiennictwo tak się rozprzestrzenia . 


Joanna Kaniowska

Na imię mi Asia i mam 44 lata. Mój tata pił całe życie, pamiętam niewiele dni, w których był trzeźwy. Był na dwóch odwykach, miał nakaz uczęszczania na terapię AA. Zachorował na złośliwego raka gardła. Po trudnym i bardzo bolesnym leczeniu był wrakiem człowieka, ważył 45 kg, nikt nie dawał mu większych szans na dalsze życie, ale tata wyzdrowiał i dostał drugą szansę. Niestety choroba alkoholowa nie odeszła. Tata pił dalej, a ja i moja rodzina straciliśmy nadzieję że może być inaczej. W marcu 2019 r podjęłam za tatę 9 dniową nowennę za wstawiennictwem św. Cezarego z Arles. W drugim dniu nowenny, kiedy byłam u taty zaproponowałam mu wspólną modlitwę, właściwie ja się głośno modliłam, a tata płakał i mówił, że jemu już nikt nie jest w stanie pomóc. Powiedziałam,
że Pan Bóg pragnie dla niego godnego życia, bo jest Jego ukochanym dzieckiem i poradzi sobie również z jego nałogiem. Dwa dni przed końcem nowenny tata był w strasznym stanie, nie mógł wstać z łóżka, swoje potrzeby fizjologiczne załatwiał w łóżku. Jego ciało było bardzo wychudzone i całe w siniakach, musiał wcześniej przewrócić się lub stracić przytomność. Przeleżał w takim stanie kilkanaście godzin. Choć przychodziła pokusa zwątpienia, modlitwę nowenną kontynuowałam. Gdy skończyłam modlitwę, dziewiątego tata znalazł się z w szpitalu i od tamtego czasu nie pije. Przytył 10 kg, twarz mu się zmieniła, jest innym człowiekiem. Tata nawrócił się zaczął uczestniczyć w Eucharystii, korzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Św. Cezarego obrałam za swojego Patrona,
bo jest dla mnie bardzo ważny i bliski, to On wyprosił uzdrowienie mojego taty. Świętego Cezarego poznałam przez ks. Cezarego Ruzika w kole biblijnym, którego jest Patronem. W tej wspólnocie sama doświadczyłam uwolnienia i mocy Słowa Pana Jezusa. Zakochałam się w Słowie Bożym, które prowadzi mnie w życiu. Dziękuję Panu Jezusowi za to, że wysłuchuje moich próśbza wstawiennictwem tego świętego.

Dorota Klimaszewska

Od chwili kiedy zaufałam św. Cezaremu nieustannie modliłam się  za jego wstawiennictwem o potrzebne łaski dla chorującej na nowotwór mamy. W czasie leczenia chemio i  radioterapii wielokrotnie prosiłam świętego z Arles o wyproszenie u Boga  łaski jak najmniej bolesnego przetrwania zabiegów, które te powodowały różne przykre dolegliwości. I tym razem święty był skuteczny!  Wielokrotnie obserwowałam mamę i rzeczywiście pomoc w tych momentach przychodziła, mama doświadczała Bożej opieki, skutki tego leczenia miały dużo łagodniejszy przebieg.

Kolejną wyproszoną łaską od Pana za przyczyną św. Cezarego jest przyjazd mojego starszego brata Andrzeja do Polski. Miał on duże opory i znajdował wiele wymówek, aby odwiedzić chorującą mamę. Postanowiłam i tym razem zawierzyć mojemu świętemu i podjęłam się odmówienia nowenny w intencji jego przyjazdu oraz z prośbą o uwolnienie go z nałogu pijaństwa. Po odmówionej 9 dniowej modlitwie odczekałam jakiś czas i nic się nie zadziało . Brat nie przejawiał chęci, aby przyjechać do kraju. To mnie skłoniło do odmówienia  ponownej modlitwy do świętego. Czas naglił, mama powoli gasła, cała jej pogoda ducha i radość zanikały. I zdarzył się CUD, a nawet dwa! Andrzej przyjechał do Polski na trzy dni przed śmiercią, pożegnał się z mamą. Mało tego! Po odejściu mamy do Boga, brat z pełną świadomością i odpowiedzialnością podjął się leczeniu choroby alkoholowej.

Czyż to nie wspaniały dowód na to jak święty Cezary interweniuje? Jak pomaga?!

Zachęcam wszystkich, którzy borykają się z problemami rodzinnymi przez alkohol, aby zaufali świętemu Cezaremu i gorąco polecali się jego wstawiennictwu. To doświadczenie pokazuje mi jak święty z Arles działa u Boga dla tych, którzy się do niego uciekają w potrzebach.

W lipcu br. zmarła moja mama. Na wiele tygodni przed jej śmiercią prosiłam Boga za wstawiennictwem św. Cezarego o dobrą dla niej śmierć, gdyż stan mamy zdrowia stale się pogarszał i lekarze nie dawali już żadnej nadziei na wyleczenie. Zależało mi bardzo, aby mama odeszła w łasce uświęcającej. Prosiłam świętego w wielkim zaufaniu o to, by przystąpiła do spowiedzi, przyjęcia sakramentu namaszczenia chorych, Komunii św. a także pogodzenia się z  cierpieniem w chorobie. Mama choć wierzącą osobą była to miała z tym problem.  Modliłam się również o odejście do Boga w jedności z rodziną. To niesamowite jak św. Cezary wyprosił te łaski, jest naprawdę NIEZAWODNY! Wszystkie moje prośby zostały wysłuchanie! Moja mama przed  śmiercią przyjęła sakramenty św. i odeszła  wśród wszystkich swoich najbliższych - męża, dzieci, wnuczki i z modlitwą na naszych ustach.

Ks. Cezary Ruzik przygotował mnie duchowo na śmierć mamy, za co jestem mu nieopisanie wdzięczna.

Dzięki jego pomocy, przekazanej mi nauce,   nie zamknęłam się w swoim bólu i żałobie jak to zwykle bywa po stracie kogoś bliskiego. Pogrzeb przeżyłam bez płaczu i przygnębienia, za to z dużym pokojem w sercu i wiarą, że mama jest już szczęśliwa przy Bogu. Dziękowałam Mu za dar jej życia.

To wielka łaska od Pana, że właśnie tak przeżywałam  mamy odejście i jej pochówek. I przyznam szczerze, że wzbudziło to zainteresowanie co niektórych osób. Jedna z nich zapytała mnie ''czy byłam na lekach uspakajających " i na to pytanie odpowiedział jej mój mąż mówiąc, że kiedy jest się blisko Pana Boga to leki są zbędne.

Kiedy wspominam wszystkie te trudne chwile, przychodzi mi na myśl tylko jedno, z Panem Jezusem jestem w stanie dźwigać każdy ciężar w moim codziennym życiu. Gorąco dziękuję mojemu szczególnemu świętemu z Arles za wstawiennictwo u Boga Najwyższego.

Podzielę się jeszcze świadectwem jak św. Cezary pomaga w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji. Otóż z chwilą śmierci mamy (z którą wiele lat współpracowałam zawodowo) jej działalność nagle przestała istnieć. Miałam dylemat co dalej począć ze swoją pracą, jakie mam podjąć działania w tej sprawie, gdyż sytuacja się nieco skomplikowała. Wówczas pomyślałam, że i tym razem skieruję się do św. Cezarego o wyproszenie Bożego światła  w jakim kierunku iść. Chciałam aby ta decyzja była przemyślana i mądra, nie moją mądrością, ale Bożą. I dzięki wstawiennictwu świętego otrzymałam wskazówki od Boga jaką drogę wybrać, na jaką koncepcję się zdecydować. Bóg dał mi odpowiedź w Swoim Słowie - Piśmie Świętym, które rozważam i wprowadzam w życie, dzięki uczestnictwu w Kole Biblijnym pod patronatem św. Cezarego.

Dziękuję Panu Bogu za wszystkie cuda jakich doświadczam każdego dnia i św. Cezaremu, że nie odmawia swojej pomocy, a daje wsparcie i zawsze służy przyjacielskim wstawiennictwem. Dorota.

Dorota z Australii

Chciałabym się podzielić ogromnym szczęściem.Wczoraj napisałam intencję na stronie św. Cezarego z Arles, dotyczyła ona modlitwy za mojego męża, który ma poważny problem z alkoholem. Nie ma dnia, żeby nie szedł pijany spać. Według niego on nie ma żadnego problemu z alkoholem. Ja się bardzo bałam, że przez to jego picie oddaliliśmy się od siebie., bałam się ,że może to doprowadzić do czegoś bardzo złego w naszym życiu i naszego dziecka. Wracając do szczęścia, o którym chciałam napisać, to dziś cud się stał! Mój mążnie jest pijany. Wkąpał się i idzie spaćjako trzeźwy.Nie pije już ponad tydzień. Nie mogę uwierzyć, że tak szybko pomogło wstawiennictwo św. Cezarego z Arles. Jego modlitwa przed Bogiem ma ogromną moc. Waga modlitwy wstawienniczej św. Cezarego jest ogromna. Teraz wiem dlaczego Bóg chce byśmy kierowali modlitwy przez świętych (nie jesteśmy sami). Teraz spędzamy zsobą więcej czasu rozmawiając. To takie cudowne uczucie, kiedy siedzimy razem wieczorem i opowiadamy sobie o różnych sprawach, nie tak jak przedtem kiedy był pijany.To prawdziwy cud. Dziękuję Ci Boże za Twoje nieskończone miłosierdzie i za św. Cezarego, księdza i grupę  modlących się za jego przyczyną w moich intencjach. 

Małgorzata z  Biskupca

Polusia przed urodzeniem była wbardzo ciężkim stanie, takim, że lekarze nie dawali jej żadnych szans urodzenia się zdrową a nawet żywą. Zwróciłam się o pomoc do świętego Cezarego z Arles, by wstawił się u Boga za Polusią. Po modlitwiedo świętego Cezarego - urodziła się śliczna i zdrowa Polusia! Dziękuję św. Cezaremu za pomoc a nade wszystko wszechmogącemu Bogu, który przyjmuje prośby św. Cezarego.

Dorota z Australii

Święty Cezary, dziękuję ci za ogromnie za twoje wstawianie się u Najwyższego Pana naszego za moją córką.Wróciła w piątek ze szkołoły, tak bardzo szczęśliwa. Dostała dyplom za jej występ i wychowawczyni pochwaliła ją także za jej prace na geografii.Moja córeczka zaczeła odnosić sukcesy w szkole. To cud, dostała szóstkę za projekt z geografii, który sama zrobiła. Dostała dyplom i nagrodę za najlepsze przebrania, które sama zrobiła, jak również za rozwiązanie zagadki na zabawie w szkole. Zaprzyjaźniła się z nową koleżanką. Tyle cudów i to tylko w ostatnichkilku tygodniach a wszystkie inne zabiebi przez lata nie pomagały. To wszystko dokonało się, gdy złożyłam intencję w skrzynce intencji i zaczełam się modlić za wstawiennictwem świętego Cezarego. Dziękuję Ci Boże za tak wiele łask otrzymanych przez orędownictwo świętego Cezarego. Dziękuję Ci Boże, dziękuję ci św. Cezary z Arles . Krystyna.

Maria Bortkiewicz

W związku z wprowadzanymi zmianami i modyfikacjami w mojej pracy konieczne było zainstalowanie specjalnego programu komputerowego. Od osób, które już ten problem miały za sobą wiedziałam, że jest to dość skomplikowana, rozłożona na kilka etapów procedura wymagająca uzyskiwania kodów dostępu i zgód różnych organów. Nawet nie próbowałam zabierać się za to sama . Czekałam na umówionego informatyka. Spotkaliśmy się w ostatnim dniu pracy w/g starego systemu. Zanim informatyk - pan Krzysztof podjął jakiekolwiek działania zwróciłam się do mojego patrona - św. Cezarego z Arles z prośbą o pomoc i przeprowadzenie nas przez to zadanie. Kiedy pan Krzysztof działał przy komputerze  ja siedziałam obok i przyglądałam się... . Słyszałam jak kilka razy głośno dziwił się mówiąc: " to nie możliwe", "na tę odpowiedź powinniśmy czekać kilka dni", nie da się tego załatwić w ciągu jednego dnia" itp. stwierdzenia. Słysząc te "zdziwienia", bardzo cieszyłam się i obiecałam, że wyjaśnię tę tajemnicę po zakończeniu pracy. A kiedy to wsz

ystko było już gotowe i skupiłam się na podziękowasniu i rozliczeniu, pan Krzysztof niecierpliwie domagał się wyjaśnień. Uczyniłam to z radością tym większą , że nie było to opowiadanie o wstawiennictwie św. Cezarego, ale nasze wspólne doświadczenie Jego opieki i pomocy w życiowych sprawach. Maria.

Joanna Dąbrowska

Mam naimię Joanna, wiele lat temu przystąpiłam do wspólnoty Koła Biblijnego prowadzonego w mojej parafii przez Ks. Cezarego Ruzika SDB, dzięki temu kapłanowi poznałam życie i działalność św. Cezarego z Arles, który czcił Boga szczególnie w Jego Słowie. Przyjmował i wypełniał to Słowo w sposób czynny. Poznając bliżej tegoż świętego, ujeło mnie to w nim, że był on blisko swoich parafian, zwykłych ludzi. Sprawy ludzi nie były mu obojętne. Również moje sprawy powierzyłam temu Świętemu. Pierwszą łaskę jaką otrzymałam od Boga za wstawiennictwem św. Cezarego było uzdrowienie mojego syna z nawracających infekcji gardła i anfin. Swoją intęcję prośby o pomoc  zamieściłam na stronie internetowej Świętego Cezarego z Arles. W kolejnych intencjach tj. uzdrowienie mojego małżeństwa  modlę się nadal. Dostrzegam już intertwęcję Świętego Cezarego i w tych intencjach. Niedawno zaczęliśmy długo oczekiwany remont mieszkania, o który też prosiłam a i nasze serca znowu otwierają się na siebie. Święty ten, pomagał mi kiedyś, kiedy zmagałam się z natrętnymi myślami, często bluźnierczymi czy wpędzającymi mnie w lęki. Wiedząc o jego charyzmacie uwalniania od złych duchów , zwracałam się do niego w tych trudnych chwilach. Zawsze mi wtedy pomógł, złe myśli odchodziły niemal natychmiastowo. Wspomnę też o tym, że ten święty biskup z Arles jest bardzo pomocny  mi w sprawach technicznych, pomaga odpalić piecyk gazowy, wtedy gdy ten się zbuntuje i zawsze znajduje miejsce na parkingu, kiedy i z tym jest kłopot. Ufam temu Świętemu, przyjęłam go, a raczej sam Bóg mi go wybrał na mojego osobistego patrona. Wiem, że zawsze jest przy mnie, chętny do pomocy w życiu codziennym, ale przede wszystkim w tym wymiarze duchowym, by zbliżyć się do Boga.

Iwona Jamróz z Ostródy  

Święty Cezary z Arles, no właśnie święty...

dzięki niemu okazało się, że mam problem z wiarą w świętych obcowanie. Wiedziałam, że takowi są, istnieją, ale żeby doświadczać ich pomocy, wstawiennictwa? Nie mieściło mi się to w głowie, oszukiwałam samą siebie odmawiając czasem modlitwy za wstaiennictwem wielu świętych. Był to czysty formalizm, którego długo jeszcze broniłam, nie uznając swojej słabości, bo przecież tak należało.

Kiedy wstąpiłam do Koła Biblijnego, prawda wyszła na jaw. Początkowo złościłam się nawet, że patronuje mu św. Cezary. Wydawał mi się taki z zamierzchłej epoki, oddalony, nie dzisiejszy. Jego kazania miały taki przestarzały język – wielu nie przyjmowałam – dzisiaj są dla mnie ogromnym, cennym skarbem.

Wielu członków wspólnoty z kapłanem na czele było zachwyconych wstawiennictwem św. Cezarego. Z ogromnym entuzjazmem składali świadectwa o tym jak doświadczają Jego orędownictwa, obecności - tu pomógł sprzedać, tam kupić nieruchomość, gasił pożary, załatwiał terminowe dostawy itd. Ja tego nie doświadczałam, nie rozumiałam i byłam nawet trochę zła i zazdrosna, że tak jest. W głowie pojawiały się pytania dlaczego im pomaga, a nie mnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że problemem jest brak wiary w świętych obcowanie – to była taka "subtelna" różnica między nimi, a mną.

Postanowiłam troszkę częściej prosić go o pomoc w takich zwyczajnych, prostych sprawach, na początku może troszkę z przekory, chęci sprawdzenia, że jest i wysłuchuje. Pierwsze o co go poprosiłam to o rozpalenie ogniska – długo nie mogłyśmy z Asią poradzić sobie z ogniskiem, a ogień wówczas był nam niezbędny, postanowiłyśmy wezwać na pomoc św. Cezarego (wiedziałyśmy, że jest on od gaszenia pożarów, ale skoro z ogniem miał tyle wspólnego, to dlaczego nie poprosić o rozpalenie ogniska). Po modlitwie i kolejnej próbie rozpalenia, ku naszemu zaskoczeniu ogień buchął jak szalony, momentalnie stanęło wielkie ognicho – uradowane zaczełyśmy śpiewać i dziękować św. Cezaremu za pomoc.

Później takie naturalne stało się u mnie wołanie i proszenie św. Cezarego o miejsce parkingowe – do tej pory jest w tym niezawodny. Bardzo szybko pomaga mi znaleźć miejsce blisko punktu docelowego, albo w migiem je dla mnie przygotowuje (tuż przede mną wiele razy wyjechał samochód ustępujac mi miejsca).

Ten święty wyprosił mi też łaskę odczytywania Słowa Bożego, otwartości serca, cierpliwosći i wytrwałości. Wstawia się też za mną wypraszając mi łąskę nawrócenia, pokory w stawaniu w prawdzie o sobie, innych ludziach – czego owoców już doświadczam.

Dzięki św. Cezaremu otrzymałam też łaskę wstawiania się za innymi (grupa modlitwy wstawienniczej za przyczyną św. Cezarego), widziałam już wiele dobrych skutków jego wstawiennictwa. Bliskie mojemu sercu było wstawiennictwo św. Cezarego za małżeństwami przechodzącymi kryzys miałam udział w oglądaniu walki duchowej w trzech znajomych małżeństwach i poczucie, że św. Cezary wstawia się za nimi każdego dnia. Dzisiaj każde z tych małżeństw doświadcza wyproszonych przez niego łask – jedności, miłości, radości, nawrócenia, z pewnością jest ich o wiele więcej.

Bardzo ważne było też dla mnie Jego wstwiennictwo w wyproszeniu łaski przyjazdu mojej koleżanki na modlitwę do Polski (mimo trudności i komplikacji również zdrowotnych i kilku podjętych prób udało się – przyjechała). Od października 2019 r. prosiłam też przez wstawiennictwo św. Cezarego o łaskę pojednania Kamili z jej mamą (od kilkunastu lat kontakt bardzo rozluźniony, raniący, każda próba rozmowy kończyła się ogromnym bólem i zamknięcie na miłość). Lutym 2020 r. Kamila ponownie przyjechała do Polski i stał się cud za przyczyną św. Cezarego nastąpiło pojednanie, szczera rozmowa, której brakowało od lat.

Dziekuję Ci Święty Cezary przede wszystkim za to, że uczysz mnie wiary w świętych obcowanie; dziękuję za każdą sytuację, prośbę, potrzebę w jakiej się wstawiasz za mną, za moimi bliskimi i za wszystkimi, którzy powierzają Bogu siebie przez twoje wstawiennictwo (przez zamieszczenie intencji na stronie internetowej www.swietycezary.pl).

Dziękuję Ci też za łaskę objęcia swoim patronatem mnie i mojego syna.

ANNA z Bartoszyc

Od pewnego czasu przechodzę ciężki okres w moim życiu, doszło do tego, że moje zdrowie się bardzo pogorszyło, kolejne dni były dla mnie udrfęką nie do zniesienia.Gdy bardzo cierpiałam , miałam napady paniki, poprosiłam wówczas św. Cezarego z Arles o pomoc. I wtedy podczas modlitwy przyszły łzy, po nich pocułam ulgę, którą trudno opisać w słowach. Dzisiaj czuję się dobrze, lęk też minął.Dziękuję ci św. Cezary za pomoc u Boga.

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM