Świadectwo Marii

Świadectwa wstawiennictwa św. Cezarego » Świadectwo Marii

Święty Cezary z Arles jest patronem Koła Biblijnego, do którego należę. Początkowo niewiele to dla mnie znaczyło. Stopniowo, dzięki zachęcie i dostarczanej przez ks. Cezarego Ruzika lekturze, święty biskup z Arles zaczął budzić mój szacunek, a nawet podziw. Od pewnego czasu /od kilku miesięcy/ zaczęłam prosić go, aby został moim Patronem i opiekunem. Były, to dość „suche” prośby i nie słyszałam żadnej odpowiedzi. Wszystko zmieniło się, gdy usłyszałam o doświadczeniach jego wstawiennictwa innych osób o tym, jakich łask doznali za Jego przyczyną.

Od tego czasu mój stosunek do św. Cezarego uległ całkowitej zmianie. To jest mój Patron i mój opiekun. Rozmawiam z nim wiele razy w ciągu dnia i dzielę się z nim wszystkimi radościami i trudnościami – jak z przyjacielem. A On stał się prawdziwie obecny w moim życiu i działa.

Święty Cezary jest dla mnie wzorem prawego, odpowiedzialnego, mądrego, ale i bardzo praktycznego mężczyzny. Jest nauczycielem miłości opartej na Słowie Bożym, a nie na własnych uczuciach i odczuciach. Jednocześnie znajduję go jako delikatnego i wrażliwego na ludzką słabość duchową, cierpienie fizyczne czy biedę materialną.

Za Jego wstawiennictwem doświadczyłam pomocy w pracy typowo męskiej, która przerastała moje siły i umiejętności. W środę przed uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przed swoim domem znalazłam drewniane elementy do złożenia ołtarza. Co robić? Ci, o których pomyślałam w pierwszej chwili – nie mogli. Zaczęłam prosić o pomoc świętego Cezarego. Przecież to on jest od spraw „męskich i technicznych”. Pomoc przyszła z zupełnie niespodziewanej strony. Potem dołączyli inni, a mój wkład pracy nie był obciążający mnie. Jeszcze większa niespodzianka spotkała mnie przy „rozbieraniu” ołtarza. Niespodziewanie dostałam informację o możliwości spotkania, na którym bardzo chciałam być. Powinnam wyruszać „już”, ale nie mogę pozostawić „ubranego” ołtarza. Pełna determinacji biorę narzędzia, proszę o ratunek św. Cezarego i idę... . Kiedy zbliżyłam się do ołtarza – oniemiałam. Wszystko było zrobione. Do tej pory nie wiem, kto i kiedy to zrobił. Mnie pozostało przez płot podać wazony i inne elementy wystroju i spokojnie jechać na spotkanie /zdążyłam na czas/.

Kolejny cud – to łaska uzdrowienia. Jest godzina 17.00, dzwoni telefon. To moja siostra cioteczna Zosia. Dzwoni z USA. Właśnie dowiedziała się o nagłej chorobie swojej matki, która samotnie mieszka w Krakowie. Dotychczas pomimo bardzo podeszłego wieku radziła sobie sama, ale obecnie jej stan psychiczny stanowi istotne zagrożenie a wyraża zgodę na pomoc lekarską. Dzielące nas odległości to duży problem. Wieczorem idę na eucharystię. Intencja jest dla mnie oczywista. I gorąca prośba do Patrona o wstawiennictwo. Prosiłam o opiekę, o „jakieś” rozwiązanie problemu. Nastąpiło pełne uzdrowienie, po kilku godzinach!

Telefoniczny kontakt z Zosią pozwolił mi „odkryć” ją po wielu latach, kiedy, to relacje pomiędzy nami były po prostu żadne. Ten fakt uświadomił mi, że bardzo zaniedbane są moje kontakty również z innymi członkami rodziny. Zapragnęłam to zmienić, czułam jak moje serce otwiera się. Ja pragnęłam a święty Cezary działał. W sposób zupełnie nadzwyczajny, w ciągu zaledwie trzech dni odnowiłam kontakt z bliską rodziną z Łodzi, Torunia, Niemiec i Ameryki. Nagle ci, z którymi nie tylko nie widziałam się, ale nawet nie rozmawiałam od kilku, kilkunastu a w jednym przypadku od ok. 30 lat – zaczęli dzwonić, proponować kontakt mailowy i spotkania się osobiste.

Ponieważ wiem, komu to zawdzięczam, dzieliłam się radością z takiego Patronatu i z możliwości przedstawiania tego tak mało znanego Świętego. Reakcja tych, którzy do tej pory nigdy nie słyszeli o istnieniu takiego Świętego jest po prostu nadzwyczajna. Bez proszenia, ani jakiejkolwiek sugestii z mojej strony, sami zaproponowali różnego rodzaju konkretną pomoc w szerzeniu znajomości Świętego Cezarego z Arles. Ja swoją wdzięczność wyrażam przede wszystkim w zachęcie do korzystania ze wstawiennictwa i orędownictwa tego Świętego – niezwykle skutecznego i szybkiego w wypraszaniu u Boga Ojca potrzebnych nam łask.

Maria